Start arrow Świat arrow W 2011 r. Niemcy otwierają rynek pracy

Kursy walut NBP

Kursy NBP z 03-02-2012
walutaskupsprz. 
USD3.15613.2199st
CAD3.15863.2224st
EUR4.14864.2324st
HUF1.42221.4510st
CHF3.44263.5122st
GBP4.99265.0934st
CZK0.16520.1686st
DKK0.55810.5693st
SEK0.46790.4773st
Ubezpieczenia

Newsletter

Zaprenumeruj biuletyn Eksport&Import aby dostawać na swój adres E-mail najświeższe informacje






Logowanie






Nie pamiętasz hasła?
Konto? Zarejestruj się!
Advertisement
Advertisement
W 2011 r. Niemcy otwierają rynek pracy PDF Drukuj

Na saksy bez ograniczeń

Publikujemy materiał dziennikarki niemieckiego radia Deutsche-Welle ,który zapewne zainteresuje także naszych Czytelników.

Za rok( w maju -2011-przypisek eksportt&import) skończą się okresy przejściowe dla niemieckiego rynku pracy. Eksperci liczą się ze wzrostem liczby fachowców z Polski. Równocześnie przyznają, że trudno przewidzieć, jak szybko to nastąpi i w jakim wymiarze.

W ciągu najbliższych 10 lat liczba fachowców w wieku produkcyjnym spadnie w Niemczech o 15 procent. Karl Brenke z Niemieckiego Instytutu Gospodarczego (DIW) w Berlinie krytykuje, że "Niemcy przespali szansę na zmniejszenie deficytu, jaką było rozszerzenie UE w 2004 roku".


"Ograniczenia w dostępie do rynku przyniosły Niemcom więcej szkód niż korzyści", mówi Brenke: "Kilka lat temu mogliśmy zdobyć najlepszych spośród tych, którzy byli gotowi wyemigrować. Wtedy nasi politycy nie mieli odwagi, a teraz najlepsi fachowcy są w Wielkiej Brytanii, podczas gdy nam nadal brakuje ludzi", dodaje.


Jacek Robak z Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji przy Ambasadzie Polskiej w Berlinie jest nieco innego zdania. "Owszem, Niemcy się spóżnili, ale kiedy rynek pracy zostanie otwarty, stanie się on dla Polaków alternatywą do Wielkiej Brytanii", mówi.


W Niemczech brakuje kilkuset tysięcy fachowców. Tymczasem sytuacja demograficzna jest coraz gorsza. Firmy pośredniczące w szukaniu pracy szukają m.in. 100 tysięcy inżynierów oraz co najmniej drugie tyle fachowców z innych branż, głównie w zawodach technicznych, transporcie oraz sektorze usługowym. "Mamy 4600 wolnych miejsc pracy, także dla rzemieślników", mówi Petra Timm z firmy Randstad. Andreas Bachmann z firmy Manpower twierdzi, że jego firma ma wiele wolnych miejsc w sektorze opieki nad chorymi. "To jest branża przyszłości i praktycznie niezależna od kryzysów gospodarczych", dodaje. Manpower oferuje obecnie programy kształcenia dla osób chcących pracować w tym sektorze.


Zdaniem Jacka Robaka w najbliższych latach napięcie na rynku pracy w Niemczech oraz w Polsce będzie się nasilało. Robak uważa, że wielu polskich fachowców z regionów blisko granicy będzie szukało pracy po niemieckiej stronie. "Wtedy także w Polsce odczuje się skutki eksodusu do Anglii", mówi.


"Od wejścia Polski do UE do Wielkiej Brytanii wyjechało 800 tysięcy, głównie młodych Polaków", przyznaje Robert Szaniawski, rzecznik prasowy Ambasady Polskiej w Londynie. Rozmowy w środowisku polonijnym potwierdzają, że dla wielu osób Anglia nie była celem marzeń, lecz kompromisem, gdyż Niemcy, jako największy rynek pracy w Europie wprowadziły okresy przejściowe.


Także Anna Zielonka, 27-letnia wychowawczyni w londyńskim przedszkolu w dzielnicy Fulham, trafiła do Anglii, pomimo braku znajomości angielskiego. "Choć całe życie uczyłam się niemieckiego, trafiłam tutaj, bo nawet bez znajomości języka, było mi stosunkowo łatwo o pracę i pobyt. Z Niemcami natomiast kojarzę raczej biurokratyczne problemy", mówi. Do Londynu wyjechała po studiach pedagogicznych w Polsce: "Nauczyłam się szybko angielskiego i spełniam się teraz w swoim zawodzie za dobre pieniądze", tłumaczy.


28-letni Roman z Poznania także zamierzał początkowo spróbować szczęścia w Niemczech. Choć zna dobrze niemiecki, trafił jednak do Londynu. Od trzech lat pracuje w dobrym hotelu, a jego dziewczyna jest stewardessą dla BMP, przewoźnika lotniczego należącego do Lufthansy. "Początkowo myślałem o Niemczech, ale tam nie było szans na legalną pracę, dlatego moja dziewczyna wybrała się do Anglii, więc zdecydowałem, że pojadę za nią i dobrze wyszło", opowiada. Dodaje, że w przyszłości być może przeniosą się jednak do Niemiec: "Jeżeli moja dziewczyna dostałaby tam pracę w Lufthansie, to może spróbujemy, bo to jednak bliżej domu".


Fachowcy zakładają, że migracja do Niemiec po 1 maja 2011 nie będzie tak wielka, jak kilka lat temu do Anglii, ale będzie regularnie rosła, Ekspert ds. rynku pracy w berlińskim instytucie DIW, Karl Brenke twierdzi: "Tym bardziej, że tysiące z nich już tutaj żyją, jako jednoosobowe firmy, np. rzemieślnicy". Dodaje: "Wielu z nich zacznie teraz szukać zatrudnienia".


Jacek Robak z Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji oczekuje po 1 maja 2011 większej fali migracji Polaków do Niemiec, niż do tej pory. "Niemcy są interesującym rynkiem pracy, bo są tutaj wysokie stawki i jest się bardzo blisko kraju", mówi. "Kiedy będzie wiadomo, że nie ma żadnych ograniczeń, Polacy zaczną się tutaj poważnie rozglądać za pracą, a firmy za Polakami", uważa.


Tymczasem firma Randstad, która jest największym pośrednikiem pracy w Niemczech, obawia się teraz nie napływu siły roboczej, lecz dumpingu ze strony polskich pośredników. "Obecnie dążymy do tego, by politycy ustalili stawki minimalne dla wynagrodzeń taryfowych, których będą się musieli trzymać wszyscy", mówi Petra Timm z Randstad. Tłumaczy, że w przeciwnym razie np. polscy pośrednicy pracy będą mogli oferować pracowników za dumpingowe wynagrodzenie, co obniży poziom wynagrodzenia w Niemczech i pogorszy warunki pracy.


Zdaniem Jacka Robaka na wzrost liczby Polaków na niemieckim rynku pracy wpłyną też dalsze polskie inwestycje. Jak wynika z raportu grupy consultingowej KPMG Niemcy są dziś najciekawszym rynkiem do inwestycji dla polskich firm - do tej pory zainwestowały one w Niemczech 800 milionów euro. Według raportu polscy przedsiębiorcy inwestują w Niemczech trzy razy chętniej niż gdzieindziej, bo "z Niemiec łatwiej zdobyć dalsze rynki" - tłumaczy Jacek Robak z Wydziału Handlu i Promocji Inwestycji przy Ambasadzie Polskiej w Berlinie. "Kiedy za rok zostaną zniesione okresy przejściowe na niemieckim rynku pracy, polskie firmy jeszcze chętniej będą się tutaj osiedlały, bo nie będą też miały przeszkód w zatrudnianiu Polaków", twierdzi.


Róża Romaniec, Berlin ( deutsche-welle.de)

 

tekst alternatywny

Advertisement
 
Advertisement
 

Polski Przewodnik Handlowy – Toronto / Ontario
Polski Przewodnik Handlowy – Toronto / Ontario to ksiazka telefoniczna, a takze strona internetowa, polonijnych firm w Ontario, ukazujaca sie od 23 lat i rozprowadzana bezplatnie w Toronto i w najwiekszych skupiskach Polonii w Ontario. Reklama w niej to dla firm z Polski najlepsza okazja do zaprezentowania sie Polonii kanadyjskiej.