Menu główne
| Start |
| Aktualności |
| Polska |
| Świat |
| Firmy i rynki |
| Raporty |
| Targi i wystawy |
| Finanse |
| Archiwum |
Eksport&Import
| Formaty reklam |
| Kontakt |
| Archiwum numerów |
| Biluletyn informacyjny |
| Prenumerata |
Newsletter
Zaprenumeruj biuletyn Eksport&Import aby dostawać na swój adres E-mail najświeższe informacje
Logowanie
| Specjalizacja i dynamizm źródłem sukcesów |
|
|
|
Rozmowa z dr. Andrzejem Mochońiem- prezesem Zarządu Targów Kielce Sp. z o.o. - Panie prezesie targi się zmieniają. W miejsce masowych imprez stają się spotkaniami coraz węższych grup specjalistów. W jaki sposób Międzynarodowe Targi Kielce uwzględniają w swej strategii na najbliższe lata te trendy?
Właściwie dla nas nie jest to nic nowego, dlatego, że Targi Kielce są relatywnie młode, relatywnie, bo zresztą jak prawie wszystkie z wyjątkiem oczywiście Poznańskich, powstały w okresie przemian gospodarczych. W związku z tym w odróżnieniu od Targów Poznańskich nigdy nie byliśmy przedsiębiorstwem państwowym, nigdy też nie organizowaliśmy targów typu smalec mydło i powidło. Siłą Targów Kielce i to od samego początku i nie jest to nowy trend, była ich specjalizacja. Dość przypomnieć, że pierwszą dużą imprezą Targów Kieleckich był salon przemysłu obronnego zorientowany na jedną ścisłe określoną grupę odbiorców. I gdyby tak prześledzić historię rozwoju naszych imprez handlowych, a na ten rok planujemy ich blisko sześćdziesiąt, to żadna z nich nie ma charakteru ogólnego. Albo, więc organizujemy targi w ściśle określonych branżach np. targi obrabiarek albo techniki rolnej gdzie mamy wszystkie rodzaje maszyn i urządzeń dla rolnictwa albo też organizujemy targi z myślą o konkretnych grupach odbiorców. Takimi są np. targi Sacro-Expo, gdzie odbiorcą jest kościół, jako instytucja i gdzie produkty są bardzo różne od kielichów i monstrancji przez dzwony a skończywszy na systemach antywłamaniowych i oprogramowaniu parafii czy nawet urządzeń do wyposażenia stołówek, bo zakony, ośrodki rekolekcyjne prowadzą także tego typu działalność. Uczestników tych targów łączy nie grupa producentów, a grupa odbiorców. Można powiedzieć, że taka też była filozofia Targów Kieleckich od początku, a moim zdaniem, jest to jedno ze źródeł ich sukcesu. - Analizując kalendarze targowe wielu organizatorów nie mogę oprzeć się wrażeniu, że mnóstwo z nich jak gdyby prześcigało się w ślepym naśladownictwie. Weźmy choćby przykład z targów turystycznych. Praktycznie mamy ich kilkanaście w różnych ośrodkach i wszystkie mają ambicje pretendowania do „międzynarodowych”. W rzeczywistości zaś poza może dwoma, - trzema tego typu – reszta to targi czysto regionalne i nic dziwnego, że z każdym rokiem ich organizatorom udaje się namówić coraz mniej wystawców… -W zasadzie zgadzam się z tą opinią, choć muszę przyznać, że czasami to, co wydaje nam się być jedną branżą zawiera wiele odnóg, gałęzi, które same mają w zakresie np. urządzeń, technologii itp. duże potrzeby i wówczas powstaje konieczność podzielenia na dość wąskie, ale typowo specjalistyczne prezentacje. Oczywiście nie ma sensu w tych podziałach iść zbyt daleko, ale podam przykład. W latach 90-tych organizowałem w Kielcach targi logistyka poświęcone produktom niezbędnym wszystkim służbom podległym Ministerstwu Spraw Wewnętrznych i Administracji. Wystawiano wyposażenie przydatne zarówno policji, straży granicznej, straży pożarnej itp. Dzisiaj tak szeroko pojętych targów już nie ma, a na ich miejsce powstała impreza ściśle specjalistyczna dla policji obejmująca nowości technik kryminalistycznych organizowanych, co dwa lata w Warszawie, a w Kielcach mamy targi typowe dla straży pożarnej -„Edura”, organizowane, co dwa lata, bo nie wszystkie targi muszą być organizowane corocznie. Te targi specjalistyczne dla straży pożarnej są obecnie tak samo duże jak przed dziesięcioma laty targi dla wszystkich służb.. Być może, że w przyszłości targi te będą, poświęcone temu wszystkiemu, co jest wspólne i coś, czym nie jest zainteresowana tylko policja a wszystkie służby ochrony a więc np. straże miejskie, straże przemysłowe, pracownicy ochrony banków gdzie nie używa się technik kryminalistycznych. Ten przykład potwierdza, że coś, co wydawało się nie do podzielenia można a, nawet należy sensownie podzielić. I myślę, że dotyczy to każdej branży. Kiedyś w Poznaniu organizowano targi rolne –Polagra, i na jednych targach można było spotkać z jednej strony nasiona, z drugiej worek z kaszą z trzeciej wędliny, a zaraz potem maszyny do zbiorów ziemniaków, ciągniki. Dzisiaj – ta część przeznaczona do umownie rzecz biorąc konsumpcji, czy hodowli jest w Poznaniu, natomiast techniki rolniczej, - Agrotech to jedne z największych w Europie organizowane są w Kielcach. I wszyscy są zadowoleni. Myślę, że w każdym przypadku pomiędzy organizatorami targów mniej jest potrzebna konkurencja, a więcej współdziałanie. -To znaczy trendy te nadal pozostaną i strategia nie ulegnie zmianie.? -Ja nie widzę odwrotu od targów specjalistycznych, ale pomimo tego, że następuje coraz węższa specjalizacja to muszę powiedzieć, że generalnie w świecie następuje rozwój targów. Na świecie wzrastają one w tempie 10 proc. rocznie, również infrastruktura targowa powiększa się w takim procencie. Oczywiście nie we wszystkich krajach tak samo. Dzisiaj najszybciej rośnie przemysł targowy w Azji, co wynika także i z tego, że gospodarki tych krajów rosną najszybciej. Drugim miejscem gdzie targi nabierają znaczenia jest Rosja, a także Chiny gdzie istnieją i nadal powstają ogromne ośrodki targowe oraz Indie, gdzie obserwujemy dopiero początek tego przemysłu. - A warto zwrócić uwagę na takie przyszłościowe rynki jak np. Brazylia… -Absolutnie tak. Trzeba też pamiętać o Stanach Zjednoczonych gdzie rozwój przemysłu targowego nastąpił dopiero w ostatnim dwudziestoleciu i rozwija się on tam niezwykle dynamicznie. - Ale wróćmy do naszych spraw. Kielce, jako drugi ośrodek targowy w kraju wyrobiły sobie dobrą markę takimi ważnymi imprezami wystawienniczymi jak: salon obronny czy targi autostrada. Jakie nowe specjalności szykujecie w najbliższym czasie? -Można by z grubsza powiedzieć, że od roku uzupełniamy nasz dotychczasowy profil targów przemysłowych o takie imprezy targowe, które są zorientowane bezpośrednio na konsumenta. To są targi mniejsze często mające charakter regionalny. Z założenia nigdy nie będą to wielkie imprezy międzynarodowe, ale myślę, że znajdą trwałe miejsce na naszej mapie targowej. Zorganizowaliśmy już dwie edycje targów ślubnych i z każdym kolejną edycją stają się większe, To nie myśmy wymyślili targi ślubne – podobne organizowane są w Krakowie i kilku innych miastach, ale przyjęły się także w Kielcach. W przyszłości będziemy organizować także targi mody, tej poza głównym nurtem, a więc raczej o charakterze awangardowym.. Generalnie poszukujemy obecnie dobrej formuły dla tych targów, bo Kielce weszły na mapę mody bo właśnie tu organizowany jest z dużym powodzeniem konkurs dla młodych projektantów mody. I jest to duże wydarzenie w tym środowisku- a nasze targi winny być, więc jak gdyby zwieńczeniem tej imprezy. Jest to, więc efekt pewnej synergii z działaniami promocyjnymi miasta Kielce. Z targów o charakterze konsumenckich organizujemy w tym roku także targi poświęcone światu dziecka i jego potrzebom - od ubrań poprzez zabawki do edukacji. Mamy też w programie targi które dobrze się rozwijają poświęcone skuterom, motocyklom, motorowerom ,quadom , a także rehabilitacji zdrowotnej. - Myślę, że może warto by rozszerzyć je np. o cały zakres lecznictwa i ochrony zdrowia pacjenta. Bo ludzie na ten cel wydają dziś spore sumy, a zapewne będą wydawać jeszcze więcej i poszukują wciąż wiedzy, innowacyjnych metod leczenia, itp. - Problemy, o których Pan mówi związane z ochroną zdrowia są w naszych planach na bardzo bliską przyszłość. -Jak się na targach w Kielcach czują zagraniczni wystawcy. Infrastruktura zarówno targów jak i samego miasta jest jeszcze dość mizerna. Jakie działania podejmujecie w kierunku poprawy sytuacji? - Myślę, że jest Pan w błędzie. Kielce ze swoimi ponad 30 tys. m.kw. powierzchni wystawienniczej są drugim, po Poznaniu ośrodkiem targowym w Polsce. I to ośrodkiem rozwijającym się najbardziej dynamicznie. Areał wystawienniczy, jakim dysponujemy uznawany jest za średnią wielkość targów na świecie. Dla ośrodków mających ponad 100 tys. m. kw., a więc np. takich jak Poznań ta powierzchnia jest dziś dużym obciążeniem ponieważ skończył się czas dużych imprez jeśli przez większość dni w roku ta powierzchnia nie jest w maksymalnym stopniu wykorzystana to dla właścicieli stanowi ona duże obciążenie. Nie wiem, jakie kto płaci podatki, ale my, co rocznie odprowadzamy do kasy miejskiej Kielc milion złotych z tytułu podatku od nieruchomości. I myślę, że wielkość naszej powierzchni to optymalna granica. Czy będziemy potrzebować więcej? Raczej nie.Oceniając ubiegłoroczne wyniki stosunku wynajętej powierzchni( ponad 150 tys. m. kw.) do powierzchni posiadanej(ok. 30 tys.m.kw) – a w ten sposób ocenia się wskaźnik rotacji u nas wynosi on ponad 5, a więc był jednym z najlepszych w Europie. Liczbowa oznacza to, że wynajęliśmy ponad w ub. roku ponad 150 tys. m. kw. Poznań dysponuje 112 tys. m. kw. powierzchni, a w tamtym roku wynajmował ok. 250 tys. m., czyli osiągnął wskaźnik o połowę niższy niż my, a to oznacza, że przez sporą część roku hale wystawiennicze stały puste. My zdecydowanie poprawiamy naszą infrastrukturę, ale też nie chcemy przesadzić. To, co już powstaje zmieni oblicze naszych targów. Budujemy nową halę o powierzchni 6 tys. m. kw. Zaczęły się prace wyburzeniowe w tej hali, w której był pożar. Spaliło się jej wnętrze, ale myśmy zdecydowali się wyburzyć ją i w to miejsce wybudować nowoczesną, wyższą od obecnej. Ogłosiliśmy też przetarg na budowę centrum kongresowego na tysiąc osób, choć już posiadamy halę na 800 osób. Czekamy także na inwestora, który wybuduje nam hotel na naszym gruncie. Takiego inwestora znajdziemy z łatwością, bo hotel w pobliżu targów to dobry interes. Będzie to trzeci hotel przy ulicy prowadzącej na targi. W ciągu następnych dwóch lat zostanie zbudowana nowa droga dojazdowa z obwodnicy Kielc, z której będzie można dwujezdniową drogą dojechać bezkolizyjnie prosto na Targi. Możliwości dojazdu do Kielc dwupasmową ekspresową drogą z Warszawy w sposób radykalny ulegną zmianie. To nie są mrzonki albo plany na wyrost. To się już realizuje, a środki na ten cel pochodzą z funduszy europejskich, które nie będzie można zabrać na inne cele. Warto tu jeszcze dodać, że miasto kończy wykup terenów pod lotnisko, a władze Kielc są zdeterminowane, aby możliwie jak najszybciej powstało tu lotnisko międzynarodowe. Dziś 1/5 wystawców to goście z zagranicy. Mamy sporo imprez o charakterze międzynarodowym. W ub. roku najbardziej międzynarodową imprezą targową w Polsce były targi przetwórstwa mas plastycznych właśnie w Kielcach. Kilka innych imprez targowych znajdujących się w pierwszej dziesiątce międzynarodowych imprez w Polsce organizowanych jest w naszym mieście. - Czy polskie targi są skuteczną konkurencją dla zagranicznych? - Jestem pewien, że tak. Ten, kto bowiem myśli o polskim rynku czy rynkach w tej części Europy musi skorzystać z targów w Polsce. Razem z Targami w Poznaniu rywalizujemy np. z targami brneńskimi, które są dużym konkurentem. Oczywiście dla Poznania rywalem są także targi w Berlinie czy Lipsku. Myślę, że nasze targi mogą się pochwalić tym, że w roku 2008, a myślę, że ten trend utrzymał się także w roku 2009, wyprzedziliśmy Targi Budapeszteńskie mające dwa razy więcej hal niż my i na dodatek francuskiego inwestora. Wcześniej wyprzedziliśmy także targi w Bratysławie i Pradze. A nie wolno zapominać o tym, że atrakcyjność miasta, w którym organizowane są targi odgrywa kolosalną rolę-zdecydowanie podnosi frekwencję. A tu przecież Kielce, nawet Poznań czy Warszawa są zdecydowanie niżej oceniane pod względem turystyki targowej. Uważam to za bardzo duży nasz sukces. - Jaki w Pana ocenie będzie tegoroczny rok dla branży targowej? - Nie będzie łatwy, dlatego, że choć w wielu branżach następują oznaki ożywienia gospodarczego nie ma jeszcze takiego przekonani, że my naprawdę wychodzimy z kryzysu. Wyraźnie widać dużą ostrożność, spada także sprzedaż samochodów osobowych, a to oznacza, że inne branże kooperujące z przemysłem samochodowym mają problemy, ograniczają produkcję, spada ilość usług. Rok 2009 nie był tak trudny, bo wiele imprez targowych odbyło się przy zamówionych, co najmniej pół roku temu powierzchniach wystawienniczych. Stąd np. u nas spadek sprzedaży wyniósł tylko 1, 18 proc, podczas gdy w innych ośrodkach targowych nie tylko w Polsce, ale w całej zachodniej Europie był rzędu 20-30 proc. Nie ma, więc jeszcze powrotu do inwestowania, a utrudniony dostęp do kredytów także ma w tym swój udział. Jakże, więc firmy mają przyjeżdżać na targi skoro mają kłopoty finansowe? - A może warto by decydenci przyjrzeli się dokładniej jak wykorzystywany jest taki instrument pomocy eksporterom jak refundacja uczestnictwa w targach, bo z tym niestety u nas nie jest najlepiej… - To prawda, nie ma przejrzystego systemu, a z tego, co wiem to środki na refundację w ramach programów unijnych znajdują się w programach regionalnych i nie we wszystkich województwach zostały przewidziane. Zbyt wiele jest formalizmu, miesiącami całymi trwa oczekiwanie na wypłaty. Są to problemy stworzone przez nas samych, naszą rodzimą, a nie unijną biurokrację -Kto jest dzisiaj największym wrogiem targów- kryzys, wskutek którego firmy zmuszone są oszczędzać na wszelkich formach promocji, reklamie, a w związku z tym ograniczać także udział w targach czy może internet? - Zagrożenie internetem było realne w latach 2000-2001 kiedy to nastąpiła taka ogromna euforia w wykorzystywaniu tego środka łączności nie tylko w Polsce ale w całej Europie. Wkrótc e jednak okazało się, że nic nie zastąpi spotkań i kontaktów bezpośrednich i zdobywania zaufania partnera. Dopiero jak się zdobędzie to zaufanie poprzez kontakty osobiste można zacząć w handlu z partnerem korzystać z Internetu. Jest to ta platforma, która ma ułatwiać spotkanie, a nie go zastępować. - Dziękuję za rozmowę. Rozmawiał: Leszek Wyrwicz |
W bieżącym numerze:
Darmowa rejestracja
Kariera płytek z Polski
Nasza marka to styl, bezpieczeństwo, niezawodność
Wzór na Koło
Targi rolno-spożywcze na świecie 2010
Polski Przewodnik Handlowy – Toronto / Ontario to ksiazka telefoniczna, a takze strona internetowa, polonijnych firm w Ontario, ukazujaca sie od 23 lat i rozprowadzana bezplatnie w Toronto i w najwiekszych skupiskach Polonii w Ontario. Reklama w niej to dla firm z Polski najlepsza okazja do zaprezentowania sie Polonii kanadyjskiej.

















