| Prognoza 2010 - rok reflacji i konsolidacji |
|
|
SZOKUJĄCE PROGNOZY NA 2010 ROK Dziesięć szokujących prognoz przygotowywanych co roku przez Saxo Bank stanowi zabawę, a jednocześnie próbę przewidzenia tzw. „czarnych łabędzi”. Prognozy te są ćwiczeniem dla inwestorów, mającym pomóc im ocenić zachowanie portfeli inwestycyjnych nawet w nieprzewidywalnych czasach. Szansa, że prognozy te sprawdzą się, nie jest wyższa niż 50%. Zwykle jednak 2-4 z naszych prognoz sprawdza się. W zeszłym roku nasze nastawienie było sceptyczne, jednak rynek wyraźnie nas zaskoczył, w związku z czym rok 2010 widzimy rokiem reflacji i konsolidacji, co odzwierciedla nieco bardziej umiarkowana wersja „odważnych prognoz na 2010 rok”. Stopa procentowa obligacji niemieckiego rządu federalnego osiągnie 2.25% (wzrost do 133.3 z obecnego poziomu 122.6) Tendencja deflacyjna oraz poluźnienie polityki monetarnej rządu spowodują obniżenie rentowności obligacji i innych papierów o stałej stopie zwrotu, kiedy to traderzy handlujący obligacjami rządu federalnego nie kupią odbijającej się szerokim echem na rynku akcji „opowieści o wzroście”. Jesteśmy zdania, że dziesięcioletnie Obligacje Niemieckiego Rządu Federalnego wzrosną z poziomu 122,6 do 133,3 do końca roku 2010, co będzie wyrazem ucieczki w pewniejsze aktywa. Oznaczałoby to stopę zwrotu 2,25%. Indeks VIX spadnie do 14 (obecnie na poziomie 22,32) Rynki wykazują podobny, lekceważący stosunek wobec ryzyka, jak miało to miejsce w latach 2005-2006. I chociaż od października 2008 indeks powoli, lecz stale malał, spodziewamy się dalszego jego obniżenia z poziomu 22,32 do 14 w miarę zwężania marginesu optymizmu oraz spadku implikowanej zmienności opcji, szczególnie, że rynek zdaje się wykazywać obecnie niższą awersję do ryzyka. Wartość Juana (CNY china Juan renminbi) spadnie o 5% w stosunku do dolara USD (Obecnie na poziomie 6,8250) Wysiłki władz chińskich mające na celu ograniczenie zadłużenia oraz uniknięcie złych pożyczek w połączeniu ze stworzeniem kilku baniek spekulacyjnych mogą sprawić, że w niedługim czasie okaże się, iż napędzanie wzrostu gospodarczego Państwa Środka inwestycjami nie wystarczy do utrzymania jego wysokiego tempa. W tej sytuacji czynnikiem decydującym o dewaluacji juana względem dolara okazać może się ogromny zapas mocy produkcyjnych Chin. Cena uncji złota spadnie do 870 dolarów w roku 2010 (Obecnie 1130) Ogólne umocnienie dolara może solidnie zachwiać górką wypracowaną w ostatnio obserwowanym, spekulacyjnym wzroście cen złota. I chociaż jesteśmy zdania, że w dłuższej perspektywie złotem rządzić będą byki (przewidujemy wzrost ceny uncji złota do 1500 dolarów w ciągu pięciu lat) aktualnie walor ten stał się zbyt powszechny i gwarantował zbyt łatwy zarobek, by być wciąż opłacalnym w krótkim terminie. Głębsza korekta do poziomu około 870 dolarów za uncję zniechęci do inwestycji kapitał spekulacyjny, jednocześnie utrzymując złoto w trendzie wzrostowym. Stosunek USD/JPY osiągnie 110 Chociaż spadek cen dolara wziął się z nieodpowiedzialnej polityki fiskalnej i monetarnej, naszym zdaniem dolar ma potencjał, by w roku 2010 przełamać tę tendencję, szczególnie ze względu na zbyt szeroko, zbyt łatwo i zbyt długo prowadzony na dolarze carry trade. Z drugiej strony, cena jena nie odzwierciedla realiów ekonomicznych Japonii, zmagającej się z poważnym zadłużeniem i starzejącym się społeczeństwem. Wściekli amerykanie stworzą trzecią partię polityczną w Stanach Zjednoczonych W wyniku wsparcia instytucji finansowych przez państwo (bailouts) oraz ogólnego niezadowolenia z zachowania obu amerykańskich partii, nastroje antyestablishmentowe mogą okazać się dostateczną siłą napędową sukcesu nowej, trzeciej partii w nadchodzących wyborach w 2010 roku w Stanach Zjednoczonych. Amerykański system faworyzuje strukturę dwupartyjną, lecz chęć prawdziwej zmiany może sprawić, że duża grupa Amerykanów zagłosuje na zupełnie nową partię, podobnie jak miało to miejsce w 1992 roku w przypadku Rossa Perota, nawet jeżeli miałoby to oznaczać stracony głos. Bankructwo funduszu świadczeń społecznych USA Prognoza ta właściwie nie jest odważną teorią, a bardziej skrupulatną kalkulacją. Jej zatrważającym aspektem jest to, że podatki oraz składki na ubezpieczenie społeczne były marnowane przez tak długi czas. Rok 2010 będzie pierwszym rokiem w którym wypłaty z nieistniejącego funduszu będą współfinansowane z budżetu federalnego. W praktyce oznacza to, że niewidoczny dotąd problem funduszu bez „funduszy” da o sobie znać po raz pierwszy. Co najmniej część wypłat środków z tego funduszu pokryta zostanie podwyższonymi podatkami, pożyczkami oraz „dodrukiem” pieniędzy. Ceny cukru odnotują spadek p 1/3 (obecnie 23,33) Pomimo obserwowanego niedawno wzrostu cen spowodowanego suszą w Indiach oraz większymi niż zwykle opadami deszczu w Brazylii, prognozy wskazują znaczny spadek produkcji po roku 2011, więc przy założeniu średnich warunków pogodowych w roku 2010, cukier stanowić będzie jedną z najmniej interesujących inwestycji. Ponadto, wyższa cena alkoholu etylowego (skorelowana silnie z popytem na cukier) sprawiła, że zarówno Brazylia jak i Stany Zjednoczone obniżyły zawartość etanolu w paliwie samochodowym o 5%, co pociągnęło za sobą spadek popytu na cukier. Indeks TSE SMALL wzrośnie o 50% (obecnie na poziomie 888,88) Spółki o niższej kapitalizacji w ostatnim czasie zachowywały się znacznie poniżej średniej dla całego indeksu Nikkei, jednakże wskaźniki fundamentalne są na tyle mocne, że można tu mówić o „cenie okazyjnej”, przynajmniej w porównaniu do większego brata, skupiającego spółki wyżej skapitalizowane. Przy stosunku ceny do wartości księgowej wynoszącym tylko 0,77 oraz biorąc pod uwagę fakt, że tylko 12% indeksu stanowią spółki z sektora finansowego, przy dobrych danych dotyczących PKB w roku 2010, indeks ten może okazać się bardzo pozytywnym zaskoczeniem. Bilans wymiany handlowej USA po raz pierwszy od 34 lat będzie dodatni Stany Zjednoczone odnotowały dodatni bilans wymiany handlowej ostatni raz, i to na krótko, w roku 1975 po znacznym spadku wartości dolara, będącym następstwem kryzysu naftowego. Dolar ponownie staniał na tyle, by wyraźnie pobudzić eksport towarów, jednocześnie sprawiając, że import stracił na opłacalności. Przynajmniej na razie bilans wymiany handlowej USA poprawił się, i chociaż poważniejsza zmiana wymaga dłuższego czasu, nie wykluczalibyśmy, że stosunek ten utrzyma się przez kilka miesięcy w roku 2010w PROGNOZY DLA RYNKU TOWAROWEGO Największa zapaść finansowa od czasów Wielkiego Kryzysu okazała się również katalizatorem pozytywnych trendów w cenach towarów w 2009 roku. Inwestorzy, chcący wykorzystać okazję jaką jest system przeładowany gotówką dzięki okresowi najbardziej ekspansywnej polityki fiskalnej w obecnym pokoleniu, zwrócili się ku rynku towarowemu jako sposobie na ochronę swoich inwestycji przed słabością dolara i potencjalnymi problemami inflacyjnymi w przyszłości. Przepływ gotówki w stronę inwestycji towarowych osiągnął rekordowe sumy po dramatycznej zapaści na początku 2009 roku, a kontynuacja tego trendu będzie ważnym sygnałem dla podnoszącej się gospodarki. Rynek będzie się uważnie przyglądał bankom centralnym w oczekiwaniu na choćby najmniejszą oznakę wprowadzania strategii wycofujących się z polityki tworzenia taniego pieniądza. Ale co najważniejsze – amerykański FED odegra wielką rolę w tym, jak przytoczony wyżej scenariusz zostanie rozegrany. Metale szlachetne Złoto kontynuowało swój tryumfalny pochód w 2009, który zakończyło podrożeniem już dziewiąty rok z rzędu, osiągając nowy rekord cenowy w wysokości 1.226,50 dolarów na początku grudnia – jeszcze zanim inwestorzy zdecydowali się na realizację zysków. Zainteresowanie inwestorów złotem nie słabnie i jest kierowane ku Gold ETF’om, zaś kontrakty terminowe osiągają nowe rekordowe poziomy. Co jest silnikiem tego zjawiska? W 2009 banki centralne zmieniły swoje strategie, skutkiem czego po 30 latach sprzedaży netto jesteśmy teraz świadkami kupna netto, zwłaszcza na rynkach wschodzących, które szukają sposobów na urozmaicenie swoich rezerw finansowych także aktywami materialnymi. Indie weszły na rynek w listopadzie kupując 200 ton złota od MFW, a także wyraziły chęć dokupienia znaczących ilości w nadchodzących latach. Do tego dochodzą powtarzane od dłuższego czasu spekulacje, według których Rosja i Chiny również chcą zwiększyć swoje stany posiadania. Innym źródłem sprzedaży, które wyczerpało się w 2009 roku były transakcje sprzedaży forward przez firmy wydobywcze takie jak Barrick – największa na świecie firma wydobywająca czyste złoto – które ogłosiło, że zaprzestało hedgingu swojej przyszłej produkcji. Zamiast tego zdecydowano się na odkupienie swoich hedge’ów, co spowodowało dalszy wzrost pozytywnego sentymentu. Według szacunków zabieg ten kosztował ich niemal 10 miliardów dolarów, i stanowi dobry przykład na porażkę polityki, która przezlata była normą postępowania wielu firm wydobywczych. Wydobywcy zwiększyli podaż niejako w odpowiedzi na wysokie ceny w celu realizacji podziemnych aktywów. Kilka czynników, w tym oczekiwany z roku na rok wzrost wartości, w połączeniu z dodatkowymi kosztami wzmożonej produkcji, będzie trzymało podaż pod kontrolą w nadchodzącym roku. Powszechnie spotyka się pogląd, według którego złoto powinno stanowić zabezpieczenie hedgingowe przed inflacją. Nie podzielamy tego poglądu. Złoto jest zabezpieczeniem przed niestabilnością. Ma tendencje do wzrostu w okresach niespodziewanej inflacji, jak również w okresach niespodziewanej deflacji/wyhamowania wzrostu inflacji. Jest to powód, dla którego ceny złota szybowały w górę w 1982 roku oraz w latach 1985-1987. To również powód, dla którego złoto tak dobrze sobie radzi w obecnym środowisku, gdzie USA doświadczają swojej pierwszej deflacji od 1955 roku. Jednak złoto ma przed sobą jeszcze długą drogę – zarówno jeśli chodzi o aprecjację cen, jak i lata spodziewanych wzrostów. Będą okresy charakteryzujące się niestabilnością złota, doświadczając kwartalnie lub rocznie spadków w wysokości 30-50%, ale ogólna tendencja okaże się wzrostowa. Szacujemy ceny na 1.200 dolarów za uncję w przeciągu roku, oraz 1.500 dolarów za uncję w przeciągu pięciu lat. Uważamy jednak, że w krótszym okresie ceny złota są zdominowane przez spory element spekulacji, na co należy wziąć poprawkę wobec odbicia się dolara. Przedwczesna zmiana strategii USA na rzecz bardziej restrykcyjnej polityki monetarnej może się negatywnie odbić na cenach złota, jednakże nie należy się tego spodziewać wcześniej niż pod koniec roku 2010, może nawet znacznie później. Produkty rolne Rynek produktów rolnych miewał swoje lepsze i gorsze chwile w 2009 roku: soja wykazała najlepszy zwrot z inwestycji, wartość kukurydzy pozostała bez zmian, zaś wartość pszenicy spadła. Pogoda odegrała kluczową rolę – dobre warunki wegetacyjne utrzymywały w USA ceny kukurydzy i pszenicy na umiarkowanym poziomie, podczas gdy susza w Argentynie doprowadziła do zmniejszenia ich produkcji, a w konsekwencji także wzrostu cen. Oczekuje się, że cena kukurydzy będzie rosnąć przez sporą część roku 2010, pomimo bliskiego osiągnięcia rekordowej produkcji w 2009. Takie oczekiwania spowodowane są rosnącym popytem na etanol jako sposobu na zmniejszenie zależności od paliw kopalnych. Dodając do tego powrót popytu na produkty żywnościowe i jedynie niewielki wzrost areału rolniczego, ceny powinny być solidnie zabezpieczone. Szacujemy wysokość cen na ok. 460 centów za buszel w przeciągu roku. Ceny pszenicy najprawdopodobniej będą stosunkowo wyhamowywane, jako że znaczne ilości zapasów oraz niski popyt powinny utrzymać rynek wystarczająco dobrze zaopatrzonym w nadchodzącym roku. Z tego powodu jesteśmy skłonni oszacować, że stosunek cen kukurydzy do cen pszenicy wzrośnie z obecnego 0,75 do potencjalnie nawet 0,90. Pszenica jest w cięższej sytuacji, bo nie cieszy się popytem ze strony rynków wschodzących, ani jej cena nie jest skorelowana z ceną etanolu. Szacujemy cenę pszenicy na 550 centów za buszel w przeciągu roku. Wpływ pogody na rolnictwo nie powinien być ignorowany: rok 2009 pokazał jak ceny produktów rolnych były trzymane w szachu przez trudne warunki pogodowe w wielu miejscach na świecie. Ceny cukru poszybowały w górę osiągając wartości najwyższe od kilkunastu lat w wyniku jednoczesnego opóźnienia deszczów w Indiach – największym konsumencie świata – i nadmiaru deszczu w Argentynie – największym producencie świata. Pogoda wywarła negatywny wpływ również na ceny ryżu - te zaczęły wzrastać wraz z olbrzymim zamówieniem Filipin, które zmuszone były importować znaczące ilości ryżu z powodu wyhamowania własnej produkcji przez złe warunki atmosferyczne. Według naszych prognoz ceny cukru wzrosły już wystarczająco, aby zapoczątkować nową podaż w nadchodzących latach, w związku z czym w 2010 powinny spaść. W tym samym czasie ceny ryżu to osobny rozdział – nie da się wykluczyć ryzyka niesamowitego piku podobnego temu, co stało się w 2008. Taki scenariusz może się potwierdzić, zwłaszcza wobec oczekiwanego spadku światowej produkcji ryżu w latach 2009-2010, pierwszy raz od pięciu lat, spowodowanego spustoszeniem, jakie niesie w krajach uprawiających ryż anomalia pogodowa El Nino. Nasze szacunki ceny cukru wynoszą 16,5 centa za funta, a ceny CBOT ryżu 19.5 dolara za cetnar. Bliższe spojrzenie: demografia - "odległy" problem nadchodzi szybko Debata nad starzejącą się populacją świata i niezrównoważonymi systemami emerytalnymi trwa już od niemal dwóch dekad. To, co powinno niepokoić to fakt, że do tej pory rządy państw rozwiniętych wprowadziły jedynie drobne reformy przeciwko temu „odległemu” problemowi. Jakie są ekonomiczne konsekwencje starzejącego się społeczeństwa? W kilku słowach, mniej ludzi będzie musiało utrzymywać coraz większą grupę niepracujących emerytów. To zjawisko opisywane jest współczynnikiem obciążenia demograficznego lub współczynnikiem Mid-Young (MY ). W przeciągu najbliższych pięciu lat nastąpi gwałtowny spadek odsetka ludności pracującej na tle całego społeczeństwa w gospodarkach rozwiniętych (poczynając od dziś). Jasnym jest, że problem nie okazuje się tak poważny w gospodarkach krajów mniej rozwiniętych, którym sprzyja bardziej pomyślna tendencja demograficzna. W gospodarkach mniej rozwiniętych współczynnik obciążenia demograficznego najprawdopodobniej będzie dalej wzrastać przez najbliższe 20 lat (z ok. 65% do 67%), zaś po kolejnych 20 latach spadnie z 67% do 62%. Warto wspomnieć w tym miejscu, że jest to dodatkowy powód, dla którego należy oczekiwać większych zwrotów z rynków wschodzących niż z rynków rozwiniętych. Prognozy OECD szacują, że państwowe wydatki na emerytury będą wzrastać wykładniczo i osiągną średnią na poziomie około 15% całkowitej produkcji państw świata rozwiniętego w przeciągu kilku dekad. Naszym zdaniem, z powodu poważnie nadwyrężonej gospodarki światowej ten “odległy” problem starzejącego się społeczeństwa nie dotyczy przyszłości tak dalekiej jakby chcieli tego politycy. 2010 będzie, według naszych szacunków, pierwszym rokiem, w którym nieistniejący Fundusz Świadczeń Społecznych USA zgłosi zapotrzebowanie na pieniądze z budżetu federalnego. Do tej pory fundusz nie był dopuszczany do środków budżetowych przez Waszyngton, a nadwyżka składek z ubezpieczeń społecznych nad wydatkami była przeznaczana na sponsorowanie waszyngtońskiej kiełbasy wyborczej. 2010 będzie pierwszym rokiem, w którym budżet federalny (fundusz generalny) będzie zmuszony skierować przepływ pieniędzy w drugą stronę. Z ekonomicznego punktu widzenia jest to posunięcie całkowicie chybione, ale być może posłuży za symboliczny gest wobec wielu Amerykanów, którzy uwierzyli w istnienie aktywów w owym funduszu, a teraz dowiadują się, że ich nie ma. Wspomniany problem będzie „odległym” jeszcze przez jakieś 7-8 lat, ale poczynając od 2020 fundusz generalny będzie musiał odkładać ponad 100 miliardów dolarów rocznie na wypłaty emerytalne, jeśli obecna sytuacja i pokrycie kosztów się nie zmienią, a prognozy Kongresowego Biura Budżetowego okażą się trafne. Jak wspomniano już wcześniej w naszej prognozie, przewidujemy niski wzrost gospodarczy z powodu ogólnej niechęci do rozwiązywania problemu wyniszczającego zadłużenia. Przedłużające się dźwignięcie gospodarki w warunkach bezrobocia, słaby wzrost PKB na poziomie ok. 2% rocznie, w połączeniu z delewarowaniem gospodarstw domowych – to wszystko przyczyni się do znacznego odczucia konsekwencji płynących z utrzymywania wielkiego i niepracującego społeczeństwa. Spowolnienie światowej gospodarki spowodowało nie tylko utratę pracy wielu ludzi, ale także zmniejszyło zarobki oraz godziny pracy tych, którzy jeszcze pracują. Według OECD niepokojącym jest fakt, że jesteśmy obecnie świadkami wyraźnego spadku pracowników w średnim wieku jako siły roboczej. Powszechnie wiadomo, że znacząca część PKB państwa rozwiniętego składa się z wydatków konsumpcyjnych (w 2008, USA: 71% PKB, Wielka Brytania: 67% PKB, Francja: 58% PKB, Japonia: 55% PKB). Wymienione tu gospodarki będą musiały ulec przemodelowaniu, jako że problem zadłużenia stał się hamulcem dla dalszego wzrostu napędzanego konsumpcją. Dotkliwy cios zadany dochodom gospodarstw domowych przyspieszył tylko widmo “odległego” starzenia się społeczeństwa oraz gwałtownego wzrostu wydatków na świadczenia emerytalne – jesteśmy zdania, że zwłaszcza Europa staje wobec problemu, z którym musi sobie poradzić w najbliższych 5 latach, jeśli chce jeszcze znaleźć optymalne rozwiązanie. RYNEK ENERGII W 2010 ROKU: NIEWIELE ZMIAN NA HORYZONCIE Pomimo trwającego w dalszym ciągu marszu całego świata w kierunku tzw. peak oil, tj. sytuacji w które skończy się możliwość zwiększania dziennego wydobycia ropy naftowej – jej cena w nadchodzącym roku raczej spadnie, niż doświadczy spektakularnych wzrostów. Nawet w przypadku poważnych zawirowań na arenie międzynarodowej związanych z ambicjami nuklearnymi Iranu, raczej nie dojdzie do znaczniejszych problemów na dobrze zaopatrzonych rynkach. Po tym, jak byliśmy świadkami dramatycznego spadku cen ropy naftowej pod koniec 2008 roku, co bezpośrednio poprzedziło pęknięcie bańki kredytowej oraz recesję na świecie, cena ropy ponownie wzrosła o ponad 100% swej wartości w dołku, wychodząc z 35 dolarów na początku 2009 roku i osiągając 82 dolary pod jego koniec. Cena rosła wraz z ogólnym powrotem skłonności do ryzykowania oraz zwiększeniem popytu. Poza tym, cena ropy została częściowo wypracowana dzięki mechanizmowi dolarowego carry trade oraz przekonaniu, że ostatecznie lepiej posiadać dobra namacalne, a nie papierowe, chociaż akurat ten efekt był znacznie lepiej widoczny w przypadku złota. Rozwój sytuacji w 2010 roku: Istnieje powiedzenie, że najszybciej działającym lekarstwem na niskie ceny ropy naftowej są niskie ceny ropy naftowej. Dzieje się tak z powodu bardzo wysokich kosztów jej poszukiwania i wydobycia, a każdy dłuższy okres sprzedaży po niższej cenie gwarantuje nastąpienie w krótkim czasie spadku podaży. Pod koniec 2008 i na początku 2009 roku mieliśmy do czynienia z tego rodzaju wyprzedażą, chociaż akurat w tym przypadku było to poprzedzone kilkuletnim okresem doskonałej koniunktury i rekordowych cen, co w pewnym sensie zmyliło dynamikę cen, ponieważ dało impuls do zwiększenia i tak gigantycznych już nakładów na poszukiwanie, wydobycie i obróbkę ropy naftowej. Arabia Saudyjska zainwestowała w nowe technologie, uruchomiła wstrzymane wydobycie na niektórych polach naftowych, czego skutkiem był wzrost zapasu mocy wydobywczych do co najmniej 2 milionów baryłek dziennie. Do połowy 2009 roku ceny ropy wzrosły z powrotem do poziomu gwarantującego producentom co najmniej godziwy zarobek, nawet w przypadku ograniczenia lub porzucenia poczynionych wcześniej inwestycji – jak w przypadku roponośnych piasków w Kanadzie. Wysoki poziom cen ropy naftowej stłumił nieco popyt i dał zastrzyk kapitału potrzebnego na zwiększenie mocy wydobywczych zarówno w Arabii Saudyjskiej, jak i w innych miejscach na świecie, nawet mimo faktu, że w niektórych krajach wydobycie tego surowca nieubłaganie maleje. Po stronie konsumpcyjnej, dla przykładu, podczas gdy poziom zużycia ropy naftowej w USA ustabilizował się po serii pokaźnych spadków ostatnich lat, kiedy to cena surowca rosła, obecnie jest ono zbliżone do poziomu sprzed 5-6 lat, jednak nie ma wątpliwości, iż spadnie natychmiast wraz ze wzrostem cen. Analitycy podkreślają, że skutki ociężałość gospodarek państw rozwiniętych zostaną co najmniej zrównoważone przez mocny wzrost zapotrzebowania na ten surowiec na rynkach wschodzących, szczególnie na rynku chińskim. Przykładowo, pewien analityk ocenił, iż tylko w tym kraju zużycie paliwa do samochodów może wzrosnąć w 2010 roku o 25%. Chociaż wzrost o taką wartość robi duże wrażenie, należy pamiętać, że oznacza on w praktyce wzrost zużycia o około 275.000 baryłek dziennie, tj. mniej więcej tyle, o ile w ciągu ostatnich kilku lat swe moce wydobywcze zwiększyły Stany Zjednoczone, podczas gdy popyt w tym czasie najpierw zmalał, a następnie ustabilizował się. Poza największym eksporterem – Arabią Saudyjską – i jej zdecydowanie największą na świecie rezerwą wydobycia, istnieją też inne miejsca na świecie, gdzie wydobycie zwiększa się znacząco:
Jesteśmy zdania, że światowe zapasy ropy nie są nieskończone, i że tzw. peak oil albo właśnie osiągamy, albo osiągniemy go w ciągu najbliższych kilku lat, niemniej kombinacja stabilnej lub nieznacznie wzrastającej produkcji w krótkim i średnim terminie oraz obserwowane w ostatnich latach solidne zmniejszenie zużycia w krajach zużywających najwięcej tego surowca oznacza, że aktualnie, kiedy baryłka ropy naftowej w końcu 2009 roku kosztuje około 70 dolarów, cały świat dysponuje wystarczającą rezerwą mocy wydobywczej, by suto i bez znaczącego wzrostu cen zaopatrzyć rynek. W miarę upływu miesięcy, rynek może dojść do tego samego wniosku, kierując się w okolice około 40 dolarów za baryłkę, chociaż cena ta będzie długoterminowo nie do utrzymania ze względu na grożący w przeciwnym wypadku koncernom naftowym pogrom, jaki wiązałby się z niemożliwością pokrycia ogromnych wydatków na poszukiwanie i wydobycie ropy z coraz trudniej dostępnych złóż naftowych. Obszerne fragmenty prognozy na rok 2010 drukujemy dzięki uprzejmości SAXO Bank. |









SZOKUJĄCE PROGNOZY NA 2010 ROK




