| Czy to już koniec dysharmonii w promocji gospodarczej? |
|
|
|
Gdzie kucharek sześć… I dobrze się stało, że takie działania podjęte zostaną już w tym roku, choć na efekty wdrożeniowe trzeba trochę jeszcze poczekać. A mam tu na myśli nowelizację ustawy o działach administracji rządowej, która weszła w życie z dniem 1 stycznia br., nakładająca na ministra gospodarki obowiązek promocji polskiej gospodarki, zarówno w kraju, jak i za granicą. Nie wiem na ile współbrzmią te kompetencje z kompetencjami bratniego resortu spraw zagranicznych, który realizuje podobne zadania w ramach ekonomizacji zagranicznych służb dyplomatycznych. A nie jest dla nikogo tajemnicą, że między tymi resortami trwał i trwa chyba nadal swoista „święta wojna”o wpływ na działalność placówek zagranicznych i fundusze promocyjne. Powołano w lutym 2006 roku wydziały ekonomiczne w ambasadach RP, a jednocześnie funkcjonują wydziały promocji handlu i inwestycji, też w ramach ambasad. Problem w tym, że te pierwsze podlegają MSZ-etowi, a te drugie – ministerstwu gospodarki. Więc jest dwóch „panów” na polu działań promocyjnych, a to już jest zarzewiem do sporów kompetencyjnych, kto co ma robić i za co odpowiada? Mądry ambasador radzi sobie z tym problemem, ale czy tak jest wszędzie? Nie uzurpując prawa do rozsądzania tej kwestii – wydaje się rozsądnym, by promocją Polski, jej polityki gospodarczej, w ujęciu makro – powinny zajmować się wydziały ekonomiczne ambasad, natomiast promocją branż i sektorów, firm, towarów i usług oraz marek towarowych – wydziały promocji handlu i inwestycji. Oba wydziały powinny ze sobą ściśle współpracować, wymieniać się interesującymi dlań informacjami. Mówiąc krótko – współżyć zgodnie. Ta sprawa wymaga jednak kompleksowej, merytorycznej oceny przez resorty, w konsultacji ze strukturami biznesowymi, użytkownikami prac wydziałów. Jest to o tyle ważne, że są one podstawowym, jak dotąd, źródłem wiarygodnych i aktualnych informacji z rynków zagranicznych dla polskich przedsiębiorców, eksporterów i inwestorów. Dla sektora małych i średnich przedsiębiorstw – nade wszystko. Promocja gospodarcza kraju i zadania resortu gospodarki wiążą się nierozerwalnie z całokształtem współpracy międzynarodowej, ujmowanych w innych dokumentach, z których wynikają priorytety i zadania o znaczeniu długofalowym i strategicznym. Do nich zaliczyć trzeba nie tylko aktywność na rynku międzynarodowym, ale i wspieranie przedsiębiorczości, innowacyjności i konkurencyjności, a także korzystne, lepsze regulacje prawne oraz bezpieczeństwo gospodarcze. Ten szerszy wymiar wiąże się i wynika z umiędzynarodowienia polskiej gospodarki oraz z jej członkostwa w Unii Europejskiej, OECD, w WTO i innych organizacjach o charakterze globalnym czy regionalnym, a także z obowiązywania szeregu umów międzypaństwowych. Stąd też znaczna część kompetencji prawotwórczych ministra gospodarki realizowana jest z uwzględnieniem zobowiązań międzynarodowych. Ustalmy priorytety Nie ulega wątpliwości już dzisiaj, że na aktywność międzynarodową, a i promocyjną wpływać coraz bardziej będzie polska prezydencja w UE. Już w roku obecnym – nasilą się kontakty międzynarodowe na szczeblu ministerialnym, w celu wypromowania priorytetów gospodarczych tego przewodnictwa. To aspekt ogólny. A w ujęciu bardziej krajowym – w działalności promocyjnej resortu gospodarki – na dwa elementy zwrócona będzie uwaga szczególna, tj. na kierunki i priorytety geograficzne i branżowe. Do pierwszej grupy zalicza się kraje Unii Europejskiej oraz Ukrainę, Białoruś i Mołdawię. Wysoką, wyższą niż do tej pory, odznaczać się zapewne będzie, a tu dodam od siebie , aktywność na rynku rosyjskim i kazachstańskim. Aktywność promocyjna będzie wysoka na wybranych rynkach krajów arabskich Zatoki Perskiej, Afryki Północnej i Azji. Dotyczy to m.in. Chin, gdyż w bieżącym roku planowana jest wystawa EXPO w Szanghaju, ale i Japonii, Korei Południowej, Indii i innych. Priorytetami branżowymi promocji będą m.in. sektor motoryzacyjny, elektronika, sektor lotniczy, biotechnologiczny, rolno-spożywczy,transport,energetyka, usługi informacyjne, telekomunikacyjne, biznesowe i badawczo-rozwojowe. Miejsca dla promocji wystarczy więc wszystkim zainteresowanym, tyle że funkcję koordynacyjną spełniać będzie resort gospodarki i – daj Boże – jak najlepsza współpraca z resortem spraw zagranicznych czy rolnictwa i rozwoju wsi. Początek dialogu- czy kolejny raz „ słomiany ogień”? I tym właśnie problemom poświęcona była konferencja zorganizowana 13 stycznia br. w Ministerstwie Gospodarki, pod przewodnictwem Wicepremiera i Ministra Gospodarki Waldemara Pawlaka, z udziałem około 30 przedstawicieli organizacji i instytucji reprezentujących środowisko gospodarcze i biznesowe, w tym promocyjne. Celem spotkania było przedstawienie głównych kierunków działalności resortu gospodarki w roku 2010 oraz przedyskutowanie perspektyw i dróg optymalizacji promocji zagranicznej w najbliższym okresie. Tego typu spotkania mają odbywać się raz na kwartał, a to oznacza, że rozpoczął się niezbędny dialog administracji rządowej ze środowiskiem biznesowym. Dobra, pożyteczna dla obu stron inicjatywa! Nie referując w szczegółach poszczególnych wystąpień i głosów w dyskusji, żywej i ciekawej, omówione zostały głównie takie zagadnienia, jak:
W dyskusji – podkreślono potrzebę systemowych uregulowań w zakresie promocji gospodarczej, a nie ograniczania się do przedsięwzięć pojedynczych, odcinkowych czy sporadycznych. Postulowano kierowanie się w naszych działaniach strategicznymi kierunkami polityki proeksportowej i jej trwałymi elementami, a nie występującymi elementami „politykierstwa”, szkodliwego interesom biznesu krajowego. W tym kontekście – po raz kolejny zaprezentowano podstawowe założenia „Strategii proeksportowego rozwoju polskiej gospodarki do roku 2015”. Przypomniał je m.in. Prezes Zarządu Stowarzyszenia Eksporterów Polskich, Mieczysław Twaróg. Nad wdrażaniem tej strategii pracuje m.in. aktywnie, acz wolno, Ministerstwo Gospodarki. Przedstawiciele struktur biznesowych podkreślali z całą stanowczością konieczność i pożytki brania pod uwagę ich zdania i opinii przy pracach ustawodawczych i ważnych decyzjach dotyczących nie tylko promocji eksportu czy inwestycji, ale programujących warunki tych działań. Trochę acz nie gromadnie, krytykowano działalność niektórych placówek ekonomiczno-handlowych, wskazując na utrudnienia w dostępie do informacji i na niekompetentną obsadę kadrową na niektórych placówkach. Postulowano dokonanie oceny w tym zakresie i delegowanie do służb fachowców, niekoniecznie z ministerstw. Chodzi przede wszystkim o placówki na rynkach priorytetowych i strategicznych. Proponowano organizowanie raz do roku na ważny dla kraju rynek „promocyjnej”, prestiżowej misji gospodarczej ukazującej potencjał współpracy Polski. Nie chodzi o „pokazuchę”, jak to ongiś bywało, a o kompleksową, dobrze dobraną ofertę. Może to szczegół, ale można się nad nim zastanowić. A na zakończenie – ponieważ weszliśmy w Rok Chopinowski – stwierdzono, że powinniśmy dążyć do tego, byśmy byli, jak muzyka Fryderyka Chopina – „tradycyjnie nowoczesnymi”. A jest w niej i tradycja, i współczesność, atrakcyjna zawsze, bez względu na upływ czasu. Mikołaj ONISZCZUK
|












