Start arrow Raporty arrow Polski eksport - trochę optymizmu, wiele pesymizmu

Kursy walut NBP

Kursy NBP z 03-09-2010
walutaskupsprz. 
USD3.06803.1300st
CAD2.91582.9748st
EUR3.93064.0100st
HUF1.38021.4080st
CHF3.03053.0917st
GBP4.71674.8119st
CZK0.15890.1621st
DKK0.52800.5386st
SEK0.42170.4303st
Wynagrodzenia 2010

Newsletter

Zaprenumeruj biuletyn Eksport&Import aby dostawać na swój adres E-mail najświeższe informacje






Logowanie






Nie pamiętasz hasła?
Konto? Zarejestruj się!
Advertisement
Advertisement
Polski eksport - trochę optymizmu, wiele pesymizmu PDF Drukuj
          Rośnie eksport. Na razie, co prawda od 2-3 miesięcy, i wciąż jeszcze nie w takim stopniu jakbyśmy sobie życzyli, ale jednak. Optymiści liczą na trwały trend. Pesymiści - przeciwnie uważają, że nie ma się, z czego cieszyć, bowiem wpływ na to miała słaba złotówka i eksport samochodów wskutek dopłat w kilku krajach zachodnich, a to nie są trwałe zjawiska, a raczej okolicznościowe przyczyny.
 
          Ale są jeszcze i inne powody do umiarkowanego zadowolenia. Według oceny NBP we wrześniu br. eksport praktycznie zrównoważył się z importem osiągając wartość 9, 4 mld euro, a w porównaniu rok do roku wartość eksportu była niższa o 17,1% (ok. 1940 mln euro) zaś import towarów był mniejszy o 26, 4 proc (ok.3386 mln euro), co przyczyniło się do wyraźnego zmniejszenia ujemnego salda towarów, które we wrześniu br. wyniosło tylko 4 mln euro, kiedy we wrześniu 2008 r. wynosiło 1450 mln euro. I wreszcie – ważne jest, iż spadek eksportu wyhamowuje szybciej niż importu, co oznacza zmniejszenie defi cytu w handlu zagranicznym. W sumie wpłynie to na poprawę wyników całej naszej gospodarki i stwarza podstawy do lepszych wyników w roku 2010.

          Nie oznacza to wcale, że wszystko jest już cacy i spokojnie możemy oczekiwać, że wskaźniki eksportu będą się nam piąć nieustannie w górę. Wyjście z recesji gospodarek i notowany wzrost produkcji przemysłowej u naszych największych unijnych partnerów sprzyjać będzie zapewne polskim eksporterom, których oferty przy wciąż jeszcze słabym złotym będą bardziej konkurencyjne cenowo, a co za tym idzie winny spowodować wzrost zamówień eksportowych. Polscy eksporterzy wychodzą z kryzysu stosunkowo obronną ręką. Pokazali, że potrafi ą obniżyć koszty, przeczekać najgorszy okres i na czas stanąć w blokach startowych przed nowym wyścigiem. Pytanie tylko czy będzie to sprint, średni dystans czy maraton?
 
          Najrozsądniejszym wyjściem byłby udział w maratonie. Tyle tylko, że start w tej dyscyplinie bez odpowiedniego przygotowania grozi katastrofą. A wpływ na przygotowanie uzależniony jest nie tylko od samych zawodników. Jedną z największych przeszkód może okazać się np. gra na coraz mocniejszą złotówkę.
 
          Wielu eksporterów jeszcze dziś pracuje na stratach, aby tylko utrzymać rynek zbytu i odbiorców, licząc z dnia na dzień na stabilizację. Dla sporej ich części euro poniżej 4 zł to prawdziwa katastrofa.
 
          Drugą ważną przeszkodą mogą być wygasające programy pomocowe. Dały się już dotkliwie odczuć eksporterom mleka i przetworów z niego, producentom rolnym, producentom żywności, którzy większość produkcji lokują na rynkach Unijnych.

          I wreszcie trzecią ważną przeszkodą, o której niestety mówi się stosunkowo niewiele to zbyt słaba dywersyfi kacja rynków zbytu dla polskich towarów. Polska ponad 80 proc swego eksportu lokuje na rynkach krajów Unii Europejskiej. Każde wahnięcie koniunktury, załamanie kursów walut itp. stwarza naszym eksporterom poważne kłopoty. Konieczne jest, więc rozszerzenie naszej oferty na rynki krajów rozwijających się. Sami eksporterzy tego nie uczynią gdyż środki, jakie mogliby przeznaczyć na ten cel to zaledwie kropla w morzu potrzeb. Potrzebna jest pomoc państwa. Tymczasem Polska nie ma żadnej strategii w stosunku do rynków poszczególnych krajów!, a co za tym idzie miotamy się od Sasa do lasa marnotrawiąc skromne środki na udział w mało prestiżowych targach, imprezach, wystawach. Cała zresztą polityka promocji eksportu, polityka udziału w targach i wystawach za granicą, misji zagranicznych itp. wymaga natychmiastowych zmian.
 
          Tą ważną dziedziną zarządzają mało kompetentni urzędnicy resortu gospodarki, którzy nie są w stanie wypracować strategii dla rozwoju polskiego eksportu. Nic, więc dziwnego, że realizacja projektów unijnego wsparcia to dla wielu eksporterów prawdziwa droga przez mękę, którą wytrzymują tylko najbardziej zaprawieni w bojach z ministerialną biurokracją. Wtórują im politycy, którzy przez lata całe nie potrafi ą podjąć decyzji o utworzeniu np. Agencji Promocji Eksportu torpedując wszelkiego rodzaju próby, które nie gwarantują im względnie ich kolesiom ciepłych posadek, dużych wynagrodzeń i innych apanaży.
 
          Nie bez winy są także polscy przedsiębiorcy, którzy w przeciwieństwie do innych krajów UE niedostatecznie włączają się też do tworzenia polityki, UE. Nasze przedstawicielstwo przedsiębiorców w Brukseli jest anemiczne, mało przebojowe, a tymczasem wzajemna łączność, wymiana poglądów jest niezwykle cenna i służy Komisji Europejskiej do podejmowania wysiłków znoszenia barier w handlu nie tylko ex post, ale i ex ante. A, że jest to sprawa ważna nie trzeba nikogo przekonywać. Jakie przeszkody mogą europejscy eksporterzy oczekiwać przy próbach wejścia na rynki trzecie można dowiedzieć się z bazy danych Market Access Database (MADB), która obejmuje informacje o dokumentach wywozowych, cłach, przepisach taryfowych itp. Jest to znakomite źródło informacji, z których nasi eksporterzy korzystają niezwykle rzadko.

          No i wreszcie musimy sobie powiedzieć szczerze. Struktura naszego eksportu jest przestarzała a przez to mało konkurencyjna. Nie mamy właściwie żadnego produktu z najwyższej, ba nawet średniej półki wysokiej technologii. I jeśli tego nie zmienimy w szybkim czasie to przyjdzie moment, w którym udział eksportu w tworzeniu dochodu narodowego spadnie do ułamka procenta. Niestety jakoś nie widać żadnych prób podejmowania działań, aby odwrócić tą najbardziej niebezpieczną z przeszkód w rozwoju naszego eksportu.


                                                                                                                           Leszek Wyrwicz 
 
 
 
Advertisement
Advertisement
Advertisement
Advertisement

Polski Przewodnik Handlowy – Toronto / Ontario
Polski Przewodnik Handlowy – Toronto / Ontario to ksiazka telefoniczna, a takze strona internetowa, polonijnych firm w Ontario, ukazujaca sie od 23 lat i rozprowadzana bezplatnie w Toronto i w najwiekszych skupiskach Polonii w Ontario. Reklama w niej to dla firm z Polski najlepsza okazja do zaprezentowania sie Polonii kanadyjskiej.